header1 header2 header3 header4

Moja droga do Pana Boga rozpoczęła się w domu rodzinnym, gdzie otrzymałem katolickie wychowanie. Jak wielu moich rówieśników, ja także widziałem swoją drogę życiową w małżeństwie. Wiązałem ją z głębokim zaangażowaniem w życie Kościoła, co skłoniło mnie do aktywnego uczestnictwa w programie Ruchu Światło-Życie. Mawiałem wtedy, że chciałbym zostać „świeckim księdzem”, co oznaczać miało pragnienie głębokiego życia duchowego i apostolskiego, przy jednoczesnym dzieleniu codziennych trosk i radości życia osób świeckich. To pragnienie wypełniło się w sposób dla mnie niespodziewany.

Rekolekcje ignacjańskie, do których zachęcono mnie podczas studiów w Instytucie Studiów nad Rodziną, pozwoliły mi odczytać, ku memu zdumieniu, pragnienie życia w dziewictwie, a nie w małżeństwie! Niełatwym było wyjawienie tego odkrycia bliskiej mi dziewczynie, z którą zamierzaliśmy iść ku małżeństwu. Nadal jednak nie wiedziałem, jaką konkretną formę ma przybrać moje dalsze życie. Poszukiwania trwały przez kolejne miesiące. Pan Bóg stopniowo odsłaniał mi swoje zamiary na modlitwie, poprzez ludzi oraz przez wydarzenia.

Podczas studiów zetknąłem się z członkami Instytutu Świętej Rodziny, żyjącymi charyzmatem ratowania rodzin poprzez Świętą Rodzinę. Pewnego wieczoru, w przededniu święta Świętej Rodziny, podczas rekolekcji odprawianych w Instytucie usłyszałem wewnętrzne zaproszenie Pana do wejścia na tę drogę życia. Poznałem wówczas niezwykłych ludzi, których pragnienia były podobne, a praktykowana przez nich forma życia oddanego Panu Bogu, a zarazem życia w świecie okazała się Bożą odpowiedzią na pytanie, które gościło w mym sercu. Zobaczyłem możliwość realizowania życia ewangelicznego i naśladowania Pana Jezusa bez habitu, klauzury, klasztoru czy plebanii. Tak właśnie, jak żyła Święta Rodzina z Nazaret.

Odkrycie takiej drogi wzbudziło we mnie wielką radość i wdzięczność wobec Pana Boga za taki dar! Mój wybór nie zawsze spotykał się ze zrozumieniem nawet wśród znajomych duchownych. Zdarzyło się nawet, że ktoś z kręgów kościelnych zawyrokował: „To znaczy, że nie będziesz ani porządnym ojcem rodziny, ani księdzem”. A jednak Pan, który wlał w moje serce tak nietypowe pragnienia, wskazał zarazem drogę ich realizacji.

Z drogi prowadzącej w moich zamiarach ku małżeństwu wszedłem na drogę życia konsekrowanego w świecie. Byłem zdumiony, gdy zrozumiałem, że Pan chce, abym w takim powołaniu służył właśnie małżeństwu i rodzinie. Zobaczyłem, jak osoby konsekrowane służąc rodzinom umacniają je w ich powołaniu, a zarazem rodziny umacniają osoby konsekrowane przykładem swojej wierności i miłości. Tak realizuje się Boży zamysł harmonii powołań, bez niepotrzebnych uprzedzeń czy lęków. Ojciec Święty Jan Paweł II uczy, że oba powołania „są konkretnym wypełnieniem najgłębszej prawdy o człowieku, o jego istnieniu «na obraz Boży»” (FC 11).

Po wieloletniej formacji w Instytucie Świętej Rodziny złożyłem śluby wieczyste. Kroczę już od wielu lat po tej drodze i widzę, że Duch Święty stale zaskakuje mnie, korygując moje wyobrażenia, i nie pozwala, abym zatrzymywał się w dążeniu do jak najlepszego realizowania rad ewangelicznych. Zadania apostolskie (praca z młodzieżą, nowoczesne media) stawiają nowe wyzwania i uczą odczytywania znaków czasu we współczesnym świecie.

Wierność radom ewangelicznym jest źródłem wolności i radości serca. Zaskakuje ona wielu, ale cena wierności jest proporcjonalna do wartości odkrytej perły. Życie codzienne pośród braci i sióstr przynosi wiele pięknych chwil, ale też boleśnie uświadamia mi moje braki. Jednak Pan mnie podtrzymuje, gdyż „moc w słabości się doskonali”. Doświadczając słabości, szukam pomocy u Pana, licząc stale na Niego, a nie na siebie. Pokonywanie przeciwności w życiu, także zawodowym (pracuję na polu wydawniczym, a zarazem piszę pracę doktorską), jest chlebem powszednim ludzi żyjących w świecie i dzięki temu jeszcze bardziej ich rozumiem. Umocnienie przychodzi w codziennej Eucharystii, która jest koniecznym pokarmem, „aby nie ustać w drodze” i zarazem szkołą miłości, która uczy mnie zapominania o sobie i wydawania siebie tak bardzo potrzebującym dziś pomocy rodzinom.

Dariusz

studia lomianki


 

stat4u